nieruchomosci

Satellite TV for PC | Pila Wiadomosci, ogloszenia, forum | Dziennik wydarzenia ogłoszenia | MIDI mp3 testy piosenek
Ogloszenia muzyczne | Moda kosmetyki dla kobiet Przepisy Porady | Sklepy internetowe | Ogloszenia drobne
Website directory Promote Advertising | Lyrics Tabs MIDI Mp3 | Studio Nagran | Shopping | Reklama bannerowa
Dating personals adult | Zespol muzyczny wesela | Google Pay-Per-Click Ads FREE | Work from home
Cheap WEB hosting | Loans Credit Cards | Employment | Free classifieds ads | Free Traffic generator
Poezja Literatura | Internet marketing | Business Opportunity 

Home / nieruchomosci legnica

Więcej w temacie:
nieruchomosci legnica

nieruchomosci mielec
wroclaw
nieruchomosci sprzedam
nieruchomosci opole
nieruchomosci olsztyn
Podobne strony
nieruchomosci jelenia gora
ceny nieruchomosci
posrednictwo nieruchomosci
nieruchomosci slupsk
nieruchomosci gniezno
akces nieruchomosci
biuro nieruchomosci krakow
nieruchomosci krosno
nieruchomosci
sprzedaz mieszkan
Podobne serwisy w temacie:

nieruchomosci legnica




Azyl na sprzedaż
Jolanta Nowak, Metro2008-01-25, ostatnia aktualizacja 2008-01-25 15:19 
Deweloperzy budują osiedla, w których pod ręką są sklepy, przedszkola i kawałek parku. W przyszłości całe miasta będą składać się z osiedli zamkniętych. Wtedy samochody pójdą w odstawkę, a mieszkańcy będą żyli ekologicznie - uważają urbaniści 

Warszawska debata o grodzeniu osiedli

Polacy coraz chętniej zamykają się przed światem. Jak grzyby po deszczu w całym kraju powstają nowoczesne osiedla. Łączy ich jedno: są zamknięte. Termin "osiedle zamknięte" stał się jednym z podstawowych wabików na klienta. Deweloperzy grają nam na emocjach. Zamknięte - oznacza bezpieczne, spokojne i prestiżowe. W wyobraźni kupującego takie osiedle jest azylem. Na pytanie zadawane podczas targów mieszkaniowych: z czym kojarzy się luksusowa inwestycja? - potencjalni nabywcy wymieniali prestiżową lokalizację, miejsce garażowe a zaraz potem mówili o bezpieczeństwie, czyli monitoringu i stróżu. 

Razem z zamkniętym osiedlem kupujemy kawałek własnej zieleni, parking strzeżony, plac zabaw dla maluchów i centrum odnowy biologicznej. Deweloperzy rozpościerają przed nabywcami wizję idealnej enklawy do kupienia. Na jej terenie wszystko jest pod ręką. - Nowoczesne osiedla zapewniają zielone otoczenie, przyosiedlowe sklepy, przedszkola i przychodnie. Stają się miejscem do odpoczynku i spotkań z przyjaciółmi, tym przyjemniejszym, że położonym z dala od ulicznego ruchu - mówi Marcin Jańczuk z Polanowscy Nieruchomości.

Miły sąsiad i święty spokój 

Przyszły rok obrodzi w całym kraju mieszkaniowymi osadami. Na 30 czerwca zaplanowany jest termin ukończenia II etapu inwestycji Willa Włochy w Warszawie. W wyniku realizowanej inwestycji na działce o powierzchni ponad 2 tys. m. kw. powstanie secesyjny budynek, w którym znajdować się będzie 38 klimatyzowanych lokali, z garażem podziemnym dla 36 samochodów. Wszystkie mieszkania oprócz systemu klimatyzacji posiadać będą wiele udogodnień podnoszących standard budynków, m.in. drewniane okna, wideofony, instalacje anten naziemnych i satelitarnych. Fasada budynku zostanie podświetlona, a teren oczywiście zamknięty. 

Inne inwestycje w okolicy: 

Osiedle Orla, 

Kosynierów

Leśna Polana II.

Rozkwita nie tylko województwo mazowieckie. Zamknięty kompleks Arcadia Park, wart 8 mln zł, stanie także do 2009 r. w Opolu. Przy ul. Rejtana urosną cztery trzykondygnacyjne bloki z dużymi poddaszami. Pomieszczą 130 mieszkań, których metraż wahać się będzie między 36 a 110 mkw. W jednym bloku na parterze powstaną mieszkania dla niepełnosprawnych. - Będą to lokale całkowicie pozbawione barier architektonicznych, specjalnie przystosowane do wymagań osób poruszających się na wózku inwalidzkim. To znaczy, że nie będzie tam żadnych progów, drzwi będą poszerzone do jednego metra, a cały lokal zaprojektowany jest na planie kwadratu tak, by w każdym miejscu mógł swobodnie obrócić się wózek inwalidzki - wyjaśnia Dariusz Dziewiatek, prezes spółki International Development. W Katowicach do 2009r. powstaną Dębowe Tarasy. Osiedle będzie się składać z czterech wysokich budynków i ośmiu mniejszych. Łącznie powstanie tysiąc mieszkań. Projektanci osiedla położyli nacisk na ukształtowanie budynków. Największe będą miały wewnętrzne dziedzińce - zamknięte i lekko wyniesione ponad teren, bo znajdą się nad garażami podziemnymi. Mają być zielonymi oazami spokoju. Pomiędzy wyższymi i niższymi budynkami powstanie deptak spacerowy. Od parkingu centrum handlowego osiedle będzie oddzielone wałem ziemnym i szpalerem drzew. 

Inne inwestycje: 

Zespół dwóch apartamentów B1 i B2

Kilka ekskluzywnych inwestycji już powstało, a część jest w trakcie realizacji w Bydgoszczy. Jedną z kilku zaplanowanych przez duńskiego dewelopera inwestycji są Młyny Rottera. Duńczycy, którzy wzięli miasto w swoje ręce zapowiadają, że nie takie rzeczy robili w Kopenhadze, przekształcając chociażby przemysłowe dzielnice w osiedla mieszkaniowe. Poznańscy deweloperzy nie chcą być gorsi. W tym roku w mieście ukończona zostanie budowa osiedla Małe Naramowice Rynek

W marcu rusza budowa osiedla domów jednorodzinnych w Słupnie, około 20 km od centrum stolicy. Inwestor - polski deweloper GetHouse - zapowiada, że będzie to osiedle zamknięte. Obietnica ładu i porządku zawarta jest już w nazwie. Inwestycja nazywa się Ostoja Słupno. Jak na ostoję przystało mają tam panować cisza i spokój. - Postanowiliśmy, że podjazdy oraz działki od frontów budynków nie będą ogrodzone, tworząc tym samym otwartą przestrzeń publiczną w skali osiedla, sprzyjającą rozwojowi sąsiedzkich relacji. Natomiast dla komfortu każdej z rodzin, wydzielone zostały prywatne, kameralne ogrody zlokalizowane na tyłach segmentów z bezpośrednim dostępem wprost z salonu - mówi Marta Kornacka, młodszy kierownik rozwoju produktu GetHouse Developer. Brzmi bajecznie i tak ma być. A przynajmniej do czasu zamieszkania. - Kupiłem mieszkanie na zamkniętym osiedlu. Na piętrze mam bardzo spokojnych sąsiadów, ale pode mną mieszka okropny nerwus. Ostatnio po dziewiętnastej przybiegł z pretensją, że odkurzam i hałasuję. Pod oknem mam plac zabaw, a to wyklucza ciszę. No i strażnik czasem przysypia. Można bez trudu przemknąć, kiedy wjeżdża samochód i otwiera się brama na osiedle - opowiada Krzysztof, 27-letni mieszkaniec Włoch. - Eee, ludzie tu jak wszędzie, czasem rozrabiają - mówi zaczepiona przy bramie wejściowej kobieta, mieszkanka osiedla na Pradze Południe przy Teatrze Powszechnym. Co się dziwić. W końcu deweloper nie daje na piśmie gwarancji na ciszę i miłych sąsiadów za ścianą. Daje piękne otoczenie, ma tylko sprzyjać wytwarzaniu sąsiedzkich relacji. 

Zieleń na wyłączność 

Deweloperzy mają wpływ na kreowanie otoczenia w jakim powstanie inwestycja i korzystają z tego, umożliwiając przyszłym mieszkańcom dostęp do zieleni m.in. prywatnego parku, kawałka lasu a nawet jeziora. Przykładowo działka, na której powstanie Ostoja Słupno, jest w większości zalesiona. Wycięte zostaną jedynie drzewa uniemożliwiające budowę domów, część przesadzona zostanie w obrębie inwestycji. Oprócz bogatej zieleni mieszkańcy osiedla będą mieć swój prywatny staw. - To idealny wybór dla młodych par i rodzin pragnących podnieść standard życia i jednocześnie cieszyć się spokojem i bliskością natury, które może zapewnić jedynie dom poza miastem - przekonuje Monika Czerska, kierownik marketingu w GetHouse Developer. Lasu nie dostaną mieszkańcy Willa Włochy, ale za to na zewnątrz zaprojektowany został piękny ogród ze zdobiącą go fontanną. Na brak zieleni nie będą mogli narzekać przyszli mieszkańcy Vital Park, zamkniętego osiedla składającego się z siedmiu budynków wysokich na pięć i osiem kondygnacji. Osiedle powstanie przy granicy stolicy i Ząbek. Na terenie osiedla planowane jest ponad 5,6 tys. m kw. zieleni. Ci, którzy zdecydują się na zakup mieszkania na parterze, będą mogli dodatkowo cieszyć się z prywatnych ogródków. Czymś więcej niż namiastką ogrodów mają być tarasy ostatnich kondygnacji katowickich Dębowych Tarasów Pozwoli na to ich duża powierzchnia, niektóre będą miały nawet 180 m kw. O krok dalej idzie hiszpański deweloper Grupo Vemusa, który planuje realizację w stolicy osiedla Avangarden. Zamiast zwykłego skwerku zamkniętego ze wszystkich stron domami osiedle zostanie przecięte zygzakowatym kanionem zieleni przebiegającym na osi północ-południe. Ściany szczytowe budynków zwrócone ku kanionowi z czasem okryją pnące rośliny. 

Na terenie nowoczesnego osiedla nie może zabraknąć także sklepu, placu zabaw, a nawet SPA. Przykładowo w opolskiej inwestycji Arcadia w jednym z bloków zaplanowano pomieszczenia usługowe. Już wiadomo, że znajdą się tam gabinety lekarskie, fryzjer i supermarket. Powstanie hala sportowa z kortami i małym boiskiem oraz basen. 

Miasteczko przyszłości 

Całkiem realny wydaje się scenariusz, w którym nie tylko sklepy i przedszkola będą pod ręką. Niektórzy twierdzą, że samochody pójdą w odstawkę, a mieszkańcy będą żyli ekologicznie. Nowoczesne miasteczko, w którym do sklepu jest nie dalej niż pięć minut, a z kranu lecą dwa rodzaje wody - do picia i do prania, powstanie na niezagospodarowanych dotąd terenach w Siewierzu, w woj. śląskim. - Miasteczko ma być "ekologicznym miastem ogrodem" z własnym rynkiem, ujęciem wody, oczyszczalnią ścieków, portem dla żaglówek - wylicza Joanna Wis zajmująca się promocją inwestycji. Inwestor - giełdowa firma TUP - szacuje koszt na prawie 1 mld zł. Koncepcję położonego nad Zalewem Przeczyckim "Miasteczka Siewierz" opracował w ciągu dziewięciu dni międzynarodowy zespół architektów. Przedsięwzięcie, którego zakończenie przewiduje się w perspektywie 20-25 lat, podzielono na cztery etapy. W pierwszym etapie na 44-hektarowym terenie ma powstać w sumie ok. 160 tys. m kw. powierzchni mieszkaniowej, czyli 1,5-1,8 tys. domów wolno stojących, tzw. bliźniaków, szeregowców, domów wielorodzinnych i niskich kamieniczek. Pierwsze domy mają być gotowe na przełomie 2009 i 2010 r., a 40-pokojowy motel i 120-pokojowy hotel z kompleksem konferencyjnym w 2011/12, przed Euro 2012. - Wstępne szacunki, oparte na dzisiejszych cenach sprzedaży, określają wartość projektu na blisko 1 mld zł. W pierwszej fazie zainwestujemy z własnych środków 100 mln zł, z czasem liczymy, że projekt będzie się w części samofinansował - mówi Robert Moritz, prezes TUP. Projekt będzie realizowany we współpracy z firmami deweloperskimi. Już wkrótce firma zamierza szukać także partnerów do budowy hoteli oraz części biurowo-usługowej, gdzie mogłyby ulokować się np. call center czy centra księgowo-obliczeniowe. To niejedyna inwestycja, która ma zmienić wygląd polskich miasteczek. Niezwykły projekt przygotowuje w imieniu inwestora krakowski Instytut Prawa Spółek i Inwestycji Zagranicznych. Nowoczesne osiedle mieszkaniowe wraz z niezbędną infrastrukturą o powierzchni co najmniej 400 hektarów powstanie w podchrzanowskim Balinie, niedaleko węzłów autostrady A4


Źródło: Gazeta Wyborcza





Przestronne pokoje, wielkie okna, idealna okolica? Niekoniecznie. To co zachwyca nas na zdjęciach zamieszczanych przy ofertach sprzedaży mieszkań, w rzeczywistości bywa dalekie od ideału. Na co uważać, oglądając mieszkaniowe fotki i grafiki? 


Chcemy kupić mieszkanie. Przeglądamy gazetowe oferty gdzie sprzedający podaje cenę, lokalizację a czasem nawet krótki opis lokalu. Niby wszystko jasne, ale nie do końca. Nie zawsze dajemy wiarę zapewnieniom o "cudownej" okolicy a nawet przy bujnej wyobraźni trudno czasem zobaczyć oczyma duszy "przestronne 30 m.kw" czy "przytulne pokoje" w starej kamienicy, gdzie ściany mają 4 metry wysokości więc pomieszczeniom do przytulności daleko. Z pewnością pomogłoby zdjęcie, na podstawie którego nabralibyśmy przynajmniej ogólnego pojęcia o naszym wymarzonym M, ale w gazetowych ogłoszeniach drobnych nie ma na to miejsca. Jest za to w internecie. Od kilku lat skwapliwie wykorzystują tę możliwość zarówno indywidualni posiadacze mieszkań na sprzedaż jak i agencje obrotu nieruchomościami. Korzystają z tego potencjalni kupcy. W każdej mieszkaniowej wyszukiwarce istnieje opcja "tylko ze zdjęciem". Zaznaczając ją można przebierać w bogato ilustrowanych ofertach. 

I dobrze, w końcu nikt nie chce kota w worku. Tylko jak zorientować się na ile dana fotka odzwierciedla rzeczywistość? Czy salon rzeczywiście jest tak ogromny a całość tak jasna? A może mieszkanie specjalnie do zdjęcia zostało odświeżone, odkurzone i w ogóle "podrasowane"? 

- Zarówno agencji sprzedaży nieruchomości jak i właściciele, którzy chcą sprzedać lokal robią wszystko, by wyglądał on jak najlepiej. Nie wystarczy odkurzenie podłóg i umycie okien, by uzyskać jak najlepszą cenę i przekonać potencjalnych nabywców do zakupu. Nierzadko wynajmuje się nawet dekoratora wnętrz, by zajął się pomieszczeniem i szybko doprowadził je do porządku - mówi Danuta Graft, agentka nieruchomości z amerykańskiego odziału Century 21 - Ja nie musze tego robić, bo z wykształcenia jestem plastykiem i jeszcze w Polsce pracowałam w teatrze jako scenograf - śmieje się pani Danuta - Czasem wystarczy naprawdę nie wiele - miły akcent w ciemnym, brudnym kącie, zdjęcie firanek by w pokoju było jaśniej, odpowiednie ustawienie mebli. To wszystko sprawia, że nawet nieciekawe mieszkanie natychmiast wygląda lepiej - dodaje.

Przeglądając internetowe oferty łatwo dostrzec, że również w Polsce do przygotowania mieszkania na sprzedaż podchodzi się z coraz większym profesjonalizmem. Widać to zwłaszcza na zdjęciach mieszkań, wystawianych na sprzedaż przez agencje nieruchomości. Im wyższa cena mieszkania, tym lepsze fotki dołączone do oferty. Zdjęcia robione są wówczas przez profesjonalnych fotografów którzy dobrze wiedzą, z jakiej perspektywy i przy jakim świetle pomieszczenie prezentuje się najlepiej. Przykład? Mieszkanie przy ul. Molokągwy na warszawskim Ursynowie . Do oferty dołączonych jest aż 10 różnych zdjęć, ten sam salon możemy zobaczyć w kilku ujęciach z różnych perspektyw. Fotografowany z góry robi wrażenie przestrzennego, optycznie powiększa go też fakt, że w tle widać kolejne pomieszczenie. Za to już zdjęcie jadalni zrobione jest od dołu co sprawia, że okna wydają się jeszcze większe. Całość zachęca do kupna i robi profesjonalne wrażenie. Ale już inna ursynowska oferta mieszkania przy ul. Ekologicznej, choć również bogato ilustrowana () wypada na fotografiach trochę gorzej. Zdjęcia są ciemne i pokazują zaledwie fragmenty pomieszczeń, podczas gdy w 68 m.kw. lokalu bez kłopotu można znaleźć takie miejsce, z którego da się zrobić ładne zdjęcie całości. Zastanawia też zdjęcie łazienki - choć metraż sugeruje, że nie należy ona do najmniejszych, zdjęcie robione z kąta sprawia, że wydaje się jakbyśmy mieli do czynienia z ciasną klitką.

Nie trudno zauważyć, że za niższymi cenami idą gorsze zdjęcia. W tym przypadku tylko w przy niektórych ofertach obejrzymy profesjonalne, przemyślane ujęcia. Fotki częściej robione są ręką amatora. To błąd, na który pozwalają sobie nie tylko indywidualnie sprzedający ale i niektóre agencje. Błąd, który może sporo kosztować. Bo choć opis mieszkania przy ul. Książkowej na warszawskiej Białołęce jest dość zachęcający, zamieszczone fotografie nie robią dobrego wrażenia. Niewyraźne zdjęcie pokoju pogarsza jeszcze zapalona lampa, która niepotrzebnie znalazła się w kadrze, zła perspektywa nie pozwala ocenić realnych rozmiarów pokoju. To samo w korytarzu - nie widać podłogi a jedynie fragmenty ścian i drzwi przez co wydaje się on ciasny i krótki. Podobnie wyglądają zdjęcia krakowskiego mieszkania przy ul. Na wzgórzach, masa zupełnie zbędnych szczegółów odwracających nasza uwagę od rzeczywistego wyglądu pomieszczeń i odbicia flesza wprowadzają nieprzyjemne wrażenie chaosu.

- Niestety bardzo często to, co widać na zdjęciu nijak ma się do rzeczywistości - potwierdza Ewa Kos, dekoratorka wnętrz z Łodzi - Pół biedy jeśli tylko fotki są zlej jakości, a mieszkanie robi wrażenie. Gorzej z przemyślanymi zdjęciami pełnymi trików, które mają nas zachęcić do kupna: wystarczy szerokokątny obiektyw albo zdjęcie z robione z dołu, rozproszone ciepłe światło w różnych punktach pomieszczenia, ładne meble ustawione rzędem pod jedną ścianą albo fragment okna w kadrze, a nawet rudera wygląda lepiej. To trochę tak, jak z katalogami biur podróży, gdzie nawet trzy gwiazdkowy hotel wygląda jak Hilton...- uprzedza. 

źródło: gazeta.pl



Bądź przezorny i ubezpiecz mieszkanie
mab2008-01-22, ostatnia aktualizacja 2008-01-22 19:02 
Wizyta złodzieja czy rwąca rzeka zalewająca salon mogą przyprawić o ból głowy. Łatwiej przez to przejść z polisą ubezpieczeniową w kieszeni. Dziś "Pieniądze" podpowiadają, na co zwrócić uwagę, ubezpieczając dom lub mieszkanie 

Wojciech Surdziel 
Mieszkanie to często dorobek całego życia, warto je ubezpieczyćNie lubimy się ubezpieczać. Z obowiązku opłacamy OC samochodu, zaś ubezpieczenie mieszkania czy domu odkładamy na później. A przecież nieszczęście może przydarzyć się każdemu. Złodziej czy powódź mogą nas pozbawić dorobku całego życia. Lepiej zawczasu o tym pomyśleć, niż być mądrym po szkodzie.

Ubezpieczyć możemy zarówno nasze mienie, jak i nas samych od odpowiedzialności za wyrządzone innym szkody. Pierwsze przydaje się, gdy padniemy ofiarą kradzieży, włamania czy zdarzeń losowych - np. pożaru, gradobicia, trzęsienia ziemi czy zalania. Drugie, gdy z naszej winy szkodę poniosą inni - np. jeśli nasze dziecko strzeliło gola w okno sąsiada albo gdy pęknięta w łazience rura podtopi mieszkanie sąsiadki. 

Do wyboru mamy ponad 30 towarzystw ubezpieczeniowych, które chętnie ubezpieczą nas od wszystkiego, czego tylko zapragniemy. Jednak wykupywanie polisy od powodzi nie ma sensu, jeśli mieszkamy na dziesiątym piętrze wieżowca. Podobnie jest niewielkie ryzyko wizyty złodzieja w mieszkaniu na strzeżonym osiedlu, z alarmem, roletami i drzwiami antywłamaniowymi. 

Warto więc się zastanowić, co i od czego chcemy ubezpieczyć, no i oczywiście na jaką kwotę. Inne wymagania będzie miał przecież singiel zajmujący samotnie kawalerkę, a inne wielodzietna rodzina mieszkająca w dużym domu. Dlatego żeby za jak najmniejsze pieniądze dostać jak najlepsze ubezpieczenie, musimy określić swoje potrzeby. Do wyboru mamy cały wachlarz polis: od najtańszych i najprostszych jak "ubezpieczenie murów", po pełen pakiet "bezpieczny dom" czy "bezpieczna rodzina", gdzie oprócz zwykłego ubezpieczenia dostaniemy gwarancję fachowej pomocy na różne nieprzewidziane okoliczności.

Czym w takim razie kierować się przy wyborze polisy? Większość odpowie: ceną. To nie do końca prawda. Jej wysokość zależy od wielkości sumy, na jaką chcemy się ubezpieczyć. Im mniejsza, tym niższa składka, ale i mniejsze ewentualne odszkodowanie. Ważne są też: • miejsce zamieszkania (w dużych miastach częściej niż na wsi dochodzi do kradzieży); • wysokość udziału własnego w pokryciu strat; • zakres ochrony (jeśli chcemy ubezpieczyć się od kilku nieszczęść, zapłacimy więcej).

Wiele osób często popełnia ten sam błąd - najpierw zaniżają wartość ubezpieczanego majątku, żeby płacić niższą składkę, a potem po szkodzie płaczą, że dostali zbyt niskie odszkodowanie. Zamiast kombinować, lepiej dowiedzieć się, na jakie zniżki możemy liczyć. Wystarczy przejrzeć oferty ubezpieczycieli. W większości towarzystw zapłacimy mniej jeśli:

• budynek jest monitorowany lub pilnowany przez agencję ochrony;

• zamki i drzwi mają atesty;

• to kolejna polisa u tego samego ubezpieczyciela;

• kupujemy ubezpieczenie w pakiecie, np. OC i AC;

• zapłacimy składkę jednorazowo, a nie w ratach;

• wcześniej nie dotknęła nas żadna szkoda;

Nie ma co jednak liczyć na wielkie upusty, bo poniżej pewnej granicy ubezpieczyciel na pewno nie zejdzie. Z reguły ustala górny limit zniżek. Do tego rabaty nie sumują się przez dodawanie. Dwie zniżki po 10 proc. oznaczają, że zapłacisz 81 proc. ceny wyjściowej, a nie 80 proc. (od ceny polisy odejmujemy najpierw pierwszą 10-proc. zniżkę i dopiero od otrzymanej sumy kolejne 10 proc.).

Nie zdziwcie się jednak jeśli zamiast dużego rabatu towarzystwo nakaże wam jeszcze dopłacić do polisy. Jeśli w domu lub mieszkaniu prowadzimy sklep, nasza składka ubezpieczeniowa będzie wyższa. Tak samo jeśli mamy biuro, w którym po południu i w nocy nikt nie przebywa, a cennych rzeczy jest sporo. Więcej zapłacimy także, jeśli wynajmujemy mieszkanie, bo towarzystwa wychodzą z założenia, że nasi lokatorzy mogą o nie mniej dbać.

Ubezpieczenie mieszkania zwykle wykupuje się na rok. Po tym czasie możemy oczywiście przedłużyć polisę. Nim podpiszemy umowę z towarzystwem, powinniśmy koniecznie przejrzeć ofertę co najmniej kilku towarzystw. Szczególną uwagę zwróćmy na zakres ochrony, czyli za co towarzystwo odpowiada, a za co nie. Są bowiem sytuacje, w których ubezpieczyciel może nam nie wypłacić odszkodowania lub zwrócić tylko część pieniędzy. 

Przykład: jeśli mamy ubezpieczenie od zalania, to towarzystwo wypłaci pieniądze, gdy pęknie rura w mieszkaniu, ale za skutki powodzi już nie. Także zostawienie otwartego okna czy niezamknięcie drzwi na wszystkie zamki ucieszy ubezpieczyciela. Niektóre firmy odmawiają wypłaty odszkodowania także wtedy, gdy nie widać śladów włamania. 

Najwięcej takich haczyków kryje się w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU). To ta mała książeczka zapisana drobnym druczkiem, której najczęściej nie chce nam się czytać. Warto to jednak zrobić, bo gdy wydarzy się szkoda, nie pomogą tłumaczenia, że czegoś nie wiedzieliśmy. 

Nas najbardziej interesuje część wyłączenia odpowiedzialności ubezpieczyciela. Tam znajdziemy wypunktowane sytuacje, w których towarzystwo umywa ręce. Towarzystwo nie odpowiada m.in. za: • zalanie mieszkania przez przeciekający dach, niedomknięte okna, • pleśń i zagrzybienie, • przemarzanie ścian i przenikanie wód gruntowych, • szkody górnicze, • działania wojenne, rozruchy, ataki terrorystyczne, • straty powstałe z naszej winy, • skoki napięcia w instalacji elektrycznej, chyba że wywoła to pożar, • rzeczy pozostawione na balkonie. 

To i tak jeszcze nie wszystko. Są też przedmioty, za które towarzystwa nie biorą w ogóle odpowiedzialności. Najczęściej są to dzieła sztuki, kolekcje monet czy znaczków. Lepiej więc zawczasu wyjaśnić wszystkie wątpliwości z agentem, który sprzedaje nam polisę, niż później przeżyć niemiłe rozczarowanie.

Uważaj też na limity zapisane w OWU. Dotyczą one z reguły rzeczy, które łatwiej ukraść i które szybciej się starzeją. Przykładowo 50-proc. limit sumy ubezpieczenia za sprzęt elektroniczny oznacza, że choćby złodzieje wynieśli ci tylko telewizor plazmowy o wartości np. 10 tys. zł, to przy sumie ubezpieczenia wynoszącej 15 tys. zł dostaniesz co najwyżej 7,5 tys. zł odszkodowania. Niewiele pieniędzy dostaniemy też za anteny satelitarne oraz ukradzioną gotówkę i obligacje na okaziciela (limit między 5 a 20 proc.). Oczywiście możemy wykupić 100-proc. ochronę ubezpieczeniową, ale za odpowiednio wyższą składkę.