|
Przestronne pokoje, wielkie okna, idealna okolica? Niekoniecznie. To co zachwyca nas na zdjęciach zamieszczanych przy ofertach sprzedaży mieszkań, w rzeczywistości bywa dalekie od ideału. Na co uważać, oglądając mieszkaniowe fotki i grafiki?
Chcemy kupić mieszkanie. Przeglądamy gazetowe oferty gdzie sprzedający podaje cenę, lokalizację a czasem nawet krótki opis lokalu. Niby wszystko jasne, ale nie do końca. Nie zawsze dajemy wiarę zapewnieniom o "cudownej" okolicy a nawet przy bujnej wyobraźni trudno czasem zobaczyć oczyma duszy "przestronne 30 m.kw" czy "przytulne pokoje" w starej kamienicy, gdzie ściany mają 4 metry wysokości więc pomieszczeniom do przytulności daleko. Z pewnością pomogłoby zdjęcie, na podstawie którego nabralibyśmy przynajmniej ogólnego pojęcia o naszym wymarzonym M, ale w gazetowych ogłoszeniach drobnych nie ma na to miejsca. Jest za to w internecie. Od kilku lat skwapliwie wykorzystują tę możliwość zarówno indywidualni posiadacze mieszkań na sprzedaż jak i agencje obrotu nieruchomościami. Korzystają z tego potencjalni kupcy. W każdej mieszkaniowej wyszukiwarce istnieje opcja "tylko ze zdjęciem". Zaznaczając ją można przebierać w bogato ilustrowanych ofertach.
I dobrze, w końcu nikt nie chce kota w worku. Tylko jak zorientować się na ile dana fotka odzwierciedla rzeczywistość? Czy salon rzeczywiście jest tak ogromny a całość tak jasna? A może mieszkanie specjalnie do zdjęcia zostało odświeżone, odkurzone i w ogóle "podrasowane"?
- Zarówno agencji sprzedaży nieruchomości jak i właściciele, którzy chcą sprzedać lokal robią wszystko, by wyglądał on jak najlepiej. Nie wystarczy odkurzenie podłóg i umycie okien, by uzyskać jak najlepszą cenę i przekonać potencjalnych nabywców do zakupu. Nierzadko wynajmuje się nawet dekoratora wnętrz, by zajął się pomieszczeniem i szybko doprowadził je do porządku - mówi Danuta Graft, agentka nieruchomości z amerykańskiego odziału Century 21 - Ja nie musze tego robić, bo z wykształcenia jestem plastykiem i jeszcze w Polsce pracowałam w teatrze jako scenograf - śmieje się pani Danuta - Czasem wystarczy naprawdę nie wiele - miły akcent w ciemnym, brudnym kącie, zdjęcie firanek by w pokoju było jaśniej, odpowiednie ustawienie mebli. To wszystko sprawia, że nawet nieciekawe mieszkanie natychmiast wygląda lepiej - dodaje.
Przeglądając internetowe oferty łatwo dostrzec, że również w Polsce do przygotowania mieszkania na sprzedaż podchodzi się z coraz większym profesjonalizmem. Widać to zwłaszcza na zdjęciach mieszkań, wystawianych na sprzedaż przez agencje nieruchomości. Im wyższa cena mieszkania, tym lepsze fotki dołączone do oferty. Zdjęcia robione są wówczas przez profesjonalnych fotografów którzy dobrze wiedzą, z jakiej perspektywy i przy jakim świetle pomieszczenie prezentuje się najlepiej. Przykład? Mieszkanie przy ul. Molokągwy na warszawskim Ursynowie . Do oferty dołączonych jest aż 10 różnych zdjęć, ten sam salon możemy zobaczyć w kilku ujęciach z różnych perspektyw. Fotografowany z góry robi wrażenie przestrzennego, optycznie powiększa go też fakt, że w tle widać kolejne pomieszczenie. Za to już zdjęcie jadalni zrobione jest od dołu co sprawia, że okna wydają się jeszcze większe. Całość zachęca do kupna i robi profesjonalne wrażenie. Ale już inna ursynowska oferta mieszkania przy ul. Ekologicznej, choć również bogato ilustrowana () wypada na fotografiach trochę gorzej. Zdjęcia są ciemne i pokazują zaledwie fragmenty pomieszczeń, podczas gdy w 68 m.kw. lokalu bez kłopotu można znaleźć takie miejsce, z którego da się zrobić ładne zdjęcie całości. Zastanawia też zdjęcie łazienki - choć metraż sugeruje, że nie należy ona do najmniejszych, zdjęcie robione z kąta sprawia, że wydaje się jakbyśmy mieli do czynienia z ciasną klitką.
Nie trudno zauważyć, że za niższymi cenami idą gorsze zdjęcia. W tym przypadku tylko w przy niektórych ofertach obejrzymy profesjonalne, przemyślane ujęcia. Fotki częściej robione są ręką amatora. To błąd, na który pozwalają sobie nie tylko indywidualnie sprzedający ale i niektóre agencje. Błąd, który może sporo kosztować. Bo choć opis mieszkania przy ul. Książkowej na warszawskiej Białołęce jest dość zachęcający, zamieszczone fotografie nie robią dobrego wrażenia. Niewyraźne zdjęcie pokoju pogarsza jeszcze zapalona lampa, która niepotrzebnie znalazła się w kadrze, zła perspektywa nie pozwala ocenić realnych rozmiarów pokoju. To samo w korytarzu - nie widać podłogi a jedynie fragmenty ścian i drzwi przez co wydaje się on ciasny i krótki. Podobnie wyglądają zdjęcia krakowskiego mieszkania przy ul. Na wzgórzach, masa zupełnie zbędnych szczegółów odwracających nasza uwagę od rzeczywistego wyglądu pomieszczeń i odbicia flesza wprowadzają nieprzyjemne wrażenie chaosu.
- Niestety bardzo często to, co widać na zdjęciu nijak ma się do rzeczywistości - potwierdza Ewa Kos, dekoratorka wnętrz z Łodzi - Pół biedy jeśli tylko fotki są zlej jakości, a mieszkanie robi wrażenie. Gorzej z przemyślanymi zdjęciami pełnymi trików, które mają nas zachęcić do kupna: wystarczy szerokokątny obiektyw albo zdjęcie z robione z dołu, rozproszone ciepłe światło w różnych punktach pomieszczenia, ładne meble ustawione rzędem pod jedną ścianą albo fragment okna w kadrze, a nawet rudera wygląda lepiej. To trochę tak, jak z katalogami biur podróży, gdzie nawet trzy gwiazdkowy hotel wygląda jak Hilton...- uprzedza.
źródło: gazeta.pl
Miasto zarobi krocie na sprzedaży udziałów
Michał Wojtczuk2008-01-20, ostatnia aktualizacja 2008-01-21 09:03
Hotel Westin i Atrium International Business Center w al. Jana Pawła II wybudowane przez Skanską na ziemi miasta Fot. Jacek Łagowski / AG
Ratusz sprzeda udziały w spółce budującej biurowce przy al. Jana Pawła II. Dostanie za nie 95 mln zł - dwa razy więcej, niż tuż przed wyborami samorządowymi chciały za nie PiS-owskie władze stolicy. Kolejne ponad 300 mln zł może przynieść ratuszowi sprzedaż udziałów w Złotych Tarasach.
Spółkę Rondo Wasa w grudniu 1997 r. założyły władze ówczesnej gminy Centrum ze szwedzką firmą Skanska. Miasto wniosło do tej spółki 9,7 tys. m kw. ziemi w samym centrum miasta, przy al. Jana Pawła II tuż obok ronda ONZ, Szwedzi zaś wzięli na siebie koszta zbudowania tu kompleksu biurowo-usługowego. Teraz miasto zamierza sprzedać swoje udziały w tej spółce. - Rozmowy zbliżają się do końca. Myślę, że w ciągu miesiąca powinniśmy podpisać porozumienie - powiedział nam Mats Johansson, dyrektor spółki Skanska Property Poland (spółka-córka Skanskiej), która na działce Ronda Wasa w ubiegłym roku zaczęła budowę 14-piętrowego biurowca Atrium City. Obok niego chce jeszcze zbudować 14-piętrowy budynek u zbiegu al. Jana Pawła II i ul. Pereca, a na jego tyłach - 36-piętrowy przeszklony wieżowiec. Skanska czeka, aż na te dwa budynki miasto wyda warunki zabudowy.
Jarosław Kochaniak, wiceprezydent miasta, powiedział niedawno "Rzeczpospolitej", że ratusz za udziały w Rondo Wasa wynegocjował 95 mln zł. To dwa razy więcej, niż za te same udziały dwa lata temu chcieli urzędnicy stołecznego ratusza pod rządami Kazimierza Marcinkiewicza. Wynajęci przez ratusz wrocławscy rzeczoznawcy z firmy Accord'Next wycenili je na niespełna 46 mln zł i oferta opiewająca na taką właśnie kwotę została złożona Skanskiej w październiku 2006 r. tuż przed wyborami samorządowymi.
- Skorzystaliśmy z tego, że propozycja przedłożona stronie szwedzkiej nie była formalną ofertą i nie podtrzymaliśmy jej. Moim zdaniem tamta wycena była znacząco zaniżona - uważa Kochaniak.
- Transakcje po takich cenach w tamtym czasie się zdarzały - zaprzecza Małgorzata Żółtowska, ekspert do spraw wycen gruntów w Europie Centralnej z agencji Jones Lang LaSalle. - Można było co prawda już wtedy wyczuć, że ceny idą w górę. W ciągu 2007 r. działki w centrum miasta zdrożały dwukrotnie - tłumaczy.
Spółka Rondo Wasa to jeden z przykładów tzw. lex guzi (od Jerzego Guza, wiceburmistrza gminy Centrum) - budzącego ogromne kontrowersje inwestowania majątku miejskiego w spółkach z arbitralnie wybranymi firmami. - Nie oceniam negatywnie transakcji polegających na wnoszeniu do spółki nieruchomości miejskich. To normalna działalność biznesowa - mówi Jarosław Kochaniak. Zaraz dodaje - Pomysł był do zaakceptowania, ale podpisane umowy były niekorzystne, bo uprzywilejowały partnera prywatnego. Ale nawet zakładając napisanie poprawnych umów, nie zdecydowałbym się dziś na wniesienie miejskiej działki do tego typu spółki, tylko wystawiłbym grunt na przetarg. Zadaniem miasta nie jest wchodzenie w przedsięwzięcia mające na celu budowy biurowców - przekonuje wiceprezydent.
Wkrótce po zakończeniu negocjacji ze Skanską, ratusz rozpocznie rozmowy z firmą ING Real Estate o sprzedaży miejskich udziałów w spółce Złote Tarasy, do której należy centrum handlowe obok Dworca Centralnego. Ta spółka też została założona przez gminę Centrum, która wniosła do niej grunt wyceniony w 1998 r. na 57 mln zł (nawiasem mówiąc, prokuratura zarzuciła miejskim urzędnikom, że była to kwota rażąco zaniżona). Dziś 23 proc. tej spółki należy do stolicy. Ile mogą być warte? Ratusz zlecił ich wycenę, ma być gotowa w marcu. Ale coś można powiedzieć na podstawie umowy zawartej na jesieni ub.r. przez ING Real Estate z francusko-holenderskim konsorcjum Unibail-Rodamco. ING zobowiązało się wtedy, że gdy już przejmie udziały miasta, połowę akcji Złotych Tarasów sprzeda konsorcjum za 190 mln euro. To oznaczałoby, że ratusz może się spodziewać wpływów rzędu 90 mln euro, czyli ok. 320 mln zł.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Azyl na sprzedaż
Jolanta Nowak, Metro2008-01-25, ostatnia aktualizacja 2008-01-25 15:19
Deweloperzy budują osiedla, w których pod ręką są sklepy, przedszkola i kawałek parku. W przyszłości całe miasta będą składać się z osiedli zamkniętych. Wtedy samochody pójdą w odstawkę, a mieszkańcy będą żyli ekologicznie - uważają urbaniści
Warszawska debata o grodzeniu osiedli
Polacy coraz chętniej zamykają się przed światem. Jak grzyby po deszczu w całym kraju powstają nowoczesne osiedla. Łączy ich jedno: są zamknięte. Termin "osiedle zamknięte" stał się jednym z podstawowych wabików na klienta. Deweloperzy grają nam na emocjach. Zamknięte - oznacza bezpieczne, spokojne i prestiżowe. W wyobraźni kupującego takie osiedle jest azylem. Na pytanie zadawane podczas targów mieszkaniowych: z czym kojarzy się luksusowa inwestycja? - potencjalni nabywcy wymieniali prestiżową lokalizację, miejsce garażowe a zaraz potem mówili o bezpieczeństwie, czyli monitoringu i stróżu.
Razem z zamkniętym osiedlem kupujemy kawałek własnej zieleni, parking strzeżony, plac zabaw dla maluchów i centrum odnowy biologicznej. Deweloperzy rozpościerają przed nabywcami wizję idealnej enklawy do kupienia. Na jej terenie wszystko jest pod ręką. - Nowoczesne osiedla zapewniają zielone otoczenie, przyosiedlowe sklepy, przedszkola i przychodnie. Stają się miejscem do odpoczynku i spotkań z przyjaciółmi, tym przyjemniejszym, że położonym z dala od ulicznego ruchu - mówi Marcin Jańczuk z Polanowscy Nieruchomości.
Miły sąsiad i święty spokój
Przyszły rok obrodzi w całym kraju mieszkaniowymi osadami. Na 30 czerwca zaplanowany jest termin ukończenia II etapu inwestycji Willa Włochy w Warszawie. W wyniku realizowanej inwestycji na działce o powierzchni ponad 2 tys. m. kw. powstanie secesyjny budynek, w którym znajdować się będzie 38 klimatyzowanych lokali, z garażem podziemnym dla 36 samochodów. Wszystkie mieszkania oprócz systemu klimatyzacji posiadać będą wiele udogodnień podnoszących standard budynków, m.in. drewniane okna, wideofony, instalacje anten naziemnych i satelitarnych. Fasada budynku zostanie podświetlona, a teren oczywiście zamknięty.
Inne inwestycje w okolicy:
Osiedle Orla,
Kosynierów
Leśna Polana II.
Rozkwita nie tylko województwo mazowieckie. Zamknięty kompleks Arcadia Park, wart 8 mln zł, stanie także do 2009 r. w Opolu. Przy ul. Rejtana urosną cztery trzykondygnacyjne bloki z dużymi poddaszami. Pomieszczą 130 mieszkań, których metraż wahać się będzie między 36 a 110 mkw. W jednym bloku na parterze powstaną mieszkania dla niepełnosprawnych. - Będą to lokale całkowicie pozbawione barier architektonicznych, specjalnie przystosowane do wymagań osób poruszających się na wózku inwalidzkim. To znaczy, że nie będzie tam żadnych progów, drzwi będą poszerzone do jednego metra, a cały lokal zaprojektowany jest na planie kwadratu tak, by w każdym miejscu mógł swobodnie obrócić się wózek inwalidzki - wyjaśnia Dariusz Dziewiatek, prezes spółki International Development. W Katowicach do 2009r. powstaną Dębowe Tarasy. Osiedle będzie się składać z czterech wysokich budynków i ośmiu mniejszych. Łącznie powstanie tysiąc mieszkań. Projektanci osiedla położyli nacisk na ukształtowanie budynków. Największe będą miały wewnętrzne dziedzińce - zamknięte i lekko wyniesione ponad teren, bo znajdą się nad garażami podziemnymi. Mają być zielonymi oazami spokoju. Pomiędzy wyższymi i niższymi budynkami powstanie deptak spacerowy. Od parkingu centrum handlowego osiedle będzie oddzielone wałem ziemnym i szpalerem drzew.
Inne inwestycje:
Zespół dwóch apartamentów B1 i B2
Kilka ekskluzywnych inwestycji już powstało, a część jest w trakcie realizacji w Bydgoszczy. Jedną z kilku zaplanowanych przez duńskiego dewelopera inwestycji są Młyny Rottera. Duńczycy, którzy wzięli miasto w swoje ręce zapowiadają, że nie takie rzeczy robili w Kopenhadze, przekształcając chociażby przemysłowe dzielnice w osiedla mieszkaniowe. Poznańscy deweloperzy nie chcą być gorsi. W tym roku w mieście ukończona zostanie budowa osiedla Małe Naramowice Rynek
W marcu rusza budowa osiedla domów jednorodzinnych w Słupnie, około 20 km od centrum stolicy. Inwestor - polski deweloper GetHouse - zapowiada, że będzie to osiedle zamknięte. Obietnica ładu i porządku zawarta jest już w nazwie. Inwestycja nazywa się Ostoja Słupno. Jak na ostoję przystało mają tam panować cisza i spokój. - Postanowiliśmy, że podjazdy oraz działki od frontów budynków nie będą ogrodzone, tworząc tym samym otwartą przestrzeń publiczną w skali osiedla, sprzyjającą rozwojowi sąsiedzkich relacji. Natomiast dla komfortu każdej z rodzin, wydzielone zostały prywatne, kameralne ogrody zlokalizowane na tyłach segmentów z bezpośrednim dostępem wprost z salonu - mówi Marta Kornacka, młodszy kierownik rozwoju produktu GetHouse Developer. Brzmi bajecznie i tak ma być. A przynajmniej do czasu zamieszkania. - Kupiłem mieszkanie na zamkniętym osiedlu. Na piętrze mam bardzo spokojnych sąsiadów, ale pode mną mieszka okropny nerwus. Ostatnio po dziewiętnastej przybiegł z pretensją, że odkurzam i hałasuję. Pod oknem mam plac zabaw, a to wyklucza ciszę. No i strażnik czasem przysypia. Można bez trudu przemknąć, kiedy wjeżdża samochód i otwiera się brama na osiedle - opowiada Krzysztof, 27-letni mieszkaniec Włoch. - Eee, ludzie tu jak wszędzie, czasem rozrabiają - mówi zaczepiona przy bramie wejściowej kobieta, mieszkanka osiedla na Pradze Południe przy Teatrze Powszechnym. Co się dziwić. W końcu deweloper nie daje na piśmie gwarancji na ciszę i miłych sąsiadów za ścianą. Daje piękne otoczenie, ma tylko sprzyjać wytwarzaniu sąsiedzkich relacji.
Zieleń na wyłączność
Deweloperzy mają wpływ na kreowanie otoczenia w jakim powstanie inwestycja i korzystają z tego, umożliwiając przyszłym mieszkańcom dostęp do zieleni m.in. prywatnego parku, kawałka lasu a nawet jeziora. Przykładowo działka, na której powstanie Ostoja Słupno, jest w większości zalesiona. Wycięte zostaną jedynie drzewa uniemożliwiające budowę domów, część przesadzona zostanie w obrębie inwestycji. Oprócz bogatej zieleni mieszkańcy osiedla będą mieć swój prywatny staw. - To idealny wybór dla młodych par i rodzin pragnących podnieść standard życia i jednocześnie cieszyć się spokojem i bliskością natury, które może zapewnić jedynie dom poza miastem - przekonuje Monika Czerska, kierownik marketingu w GetHouse Developer. Lasu nie dostaną mieszkańcy Willa Włochy, ale za to na zewnątrz zaprojektowany został piękny ogród ze zdobiącą go fontanną. Na brak zieleni nie będą mogli narzekać przyszli mieszkańcy Vital Park, zamkniętego osiedla składającego się z siedmiu budynków wysokich na pięć i osiem kondygnacji. Osiedle powstanie przy granicy stolicy i Ząbek. Na terenie osiedla planowane jest ponad 5,6 tys. m kw. zieleni. Ci, którzy zdecydują się na zakup mieszkania na parterze, będą mogli dodatkowo cieszyć się z prywatnych ogródków. Czymś więcej niż namiastką ogrodów mają być tarasy ostatnich kondygnacji katowickich Dębowych Tarasów Pozwoli na to ich duża powierzchnia, niektóre będą miały nawet 180 m kw. O krok dalej idzie hiszpański deweloper Grupo Vemusa, który planuje realizację w stolicy osiedla Avangarden. Zamiast zwykłego skwerku zamkniętego ze wszystkich stron domami osiedle zostanie przecięte zygzakowatym kanionem zieleni przebiegającym na osi północ-południe. Ściany szczytowe budynków zwrócone ku kanionowi z czasem okryją pnące rośliny.
Na terenie nowoczesnego osiedla nie może zabraknąć także sklepu, placu zabaw, a nawet SPA. Przykładowo w opolskiej inwestycji Arcadia w jednym z bloków zaplanowano pomieszczenia usługowe. Już wiadomo, że znajdą się tam gabinety lekarskie, fryzjer i supermarket. Powstanie hala sportowa z kortami i małym boiskiem oraz basen.
Miasteczko przyszłości
Całkiem realny wydaje się scenariusz, w którym nie tylko sklepy i przedszkola będą pod ręką. Niektórzy twierdzą, że samochody pójdą w odstawkę, a mieszkańcy będą żyli ekologicznie. Nowoczesne miasteczko, w którym do sklepu jest nie dalej niż pięć minut, a z kranu lecą dwa rodzaje wody - do picia i do prania, powstanie na niezagospodarowanych dotąd terenach w Siewierzu, w woj. śląskim. - Miasteczko ma być "ekologicznym miastem ogrodem" z własnym rynkiem, ujęciem wody, oczyszczalnią ścieków, portem dla żaglówek - wylicza Joanna Wis zajmująca się promocją inwestycji. Inwestor - giełdowa firma TUP - szacuje koszt na prawie 1 mld zł. Koncepcję położonego nad Zalewem Przeczyckim "Miasteczka Siewierz" opracował w ciągu dziewięciu dni międzynarodowy zespół architektów. Przedsięwzięcie, którego zakończenie przewiduje się w perspektywie 20-25 lat, podzielono na cztery etapy. W pierwszym etapie na 44-hektarowym terenie ma powstać w sumie ok. 160 tys. m kw. powierzchni mieszkaniowej, czyli 1,5-1,8 tys. domów wolno stojących, tzw. bliźniaków, szeregowców, domów wielorodzinnych i niskich kamieniczek. Pierwsze domy mają być gotowe na przełomie 2009 i 2010 r., a 40-pokojowy motel i 120-pokojowy hotel z kompleksem konferencyjnym w 2011/12, przed Euro 2012. - Wstępne szacunki, oparte na dzisiejszych cenach sprzedaży, określają wartość projektu na blisko 1 mld zł. W pierwszej fazie zainwestujemy z własnych środków 100 mln zł, z czasem liczymy, że projekt będzie się w części samofinansował - mówi Robert Moritz, prezes TUP. Projekt będzie realizowany we współpracy z firmami deweloperskimi. Już wkrótce firma zamierza szukać także partnerów do budowy hoteli oraz części biurowo-usługowej, gdzie mogłyby ulokować się np. call center czy centra księgowo-obliczeniowe. To niejedyna inwestycja, która ma zmienić wygląd polskich miasteczek. Niezwykły projekt przygotowuje w imieniu inwestora krakowski Instytut Prawa Spółek i Inwestycji Zagranicznych. Nowoczesne osiedle mieszkaniowe wraz z niezbędną infrastrukturą o powierzchni co najmniej 400 hektarów powstanie w podchrzanowskim Balinie, niedaleko węzłów autostrady A4
Źródło: Gazeta Wyborcza
|