nieruchomosci

Satellite TV for PC | Pila Wiadomosci, ogloszenia, forum | Dziennik wydarzenia ogłoszenia | MIDI mp3 testy piosenek
Ogloszenia muzyczne | Moda kosmetyki dla kobiet Przepisy Porady | Sklepy internetowe | Ogloszenia drobne
Website directory Promote Advertising | Lyrics Tabs MIDI Mp3 | Studio Nagran | Shopping | Reklama bannerowa
Dating personals adult | Zespol muzyczny wesela | Google Pay-Per-Click Ads FREE | Work from home
Cheap WEB hosting | Loans Credit Cards | Employment | Free classifieds ads | Free Traffic generator
Poezja Literatura | Internet marketing | Business Opportunity 

Home / nieruchomosci zabrze

Więcej w temacie:
nieruchomosci zabrze

nieruchomosci klodzko
nieruchomosci wroclaw
nieruchomosci nowy sacz
agencje nieruchomosci
wroclawska gielda nieruchomosci
Podobne strony
nieruchomosci slask
nieruchomosci elk
zakup nieruchomosci
nieruchomosci rolne
nieruchomosci krakow
nieruchomosci komercyjne
inwestycje
pkp nieruchomosci
nieruchomosci lublin
nieruchomosci tychy
Podobne serwisy w temacie:

nieruchomosci zabrze




Przestronne pokoje, wielkie okna, idealna okolica? Niekoniecznie. To co zachwyca nas na zdjęciach zamieszczanych przy ofertach sprzedaży mieszkań, w rzeczywistości bywa dalekie od ideału. Na co uważać, oglądając mieszkaniowe fotki i grafiki? 


Chcemy kupić mieszkanie. Przeglądamy gazetowe oferty gdzie sprzedający podaje cenę, lokalizację a czasem nawet krótki opis lokalu. Niby wszystko jasne, ale nie do końca. Nie zawsze dajemy wiarę zapewnieniom o "cudownej" okolicy a nawet przy bujnej wyobraźni trudno czasem zobaczyć oczyma duszy "przestronne 30 m.kw" czy "przytulne pokoje" w starej kamienicy, gdzie ściany mają 4 metry wysokości więc pomieszczeniom do przytulności daleko. Z pewnością pomogłoby zdjęcie, na podstawie którego nabralibyśmy przynajmniej ogólnego pojęcia o naszym wymarzonym M, ale w gazetowych ogłoszeniach drobnych nie ma na to miejsca. Jest za to w internecie. Od kilku lat skwapliwie wykorzystują tę możliwość zarówno indywidualni posiadacze mieszkań na sprzedaż jak i agencje obrotu nieruchomościami. Korzystają z tego potencjalni kupcy. W każdej mieszkaniowej wyszukiwarce istnieje opcja "tylko ze zdjęciem". Zaznaczając ją można przebierać w bogato ilustrowanych ofertach. 

I dobrze, w końcu nikt nie chce kota w worku. Tylko jak zorientować się na ile dana fotka odzwierciedla rzeczywistość? Czy salon rzeczywiście jest tak ogromny a całość tak jasna? A może mieszkanie specjalnie do zdjęcia zostało odświeżone, odkurzone i w ogóle "podrasowane"? 

- Zarówno agencji sprzedaży nieruchomości jak i właściciele, którzy chcą sprzedać lokal robią wszystko, by wyglądał on jak najlepiej. Nie wystarczy odkurzenie podłóg i umycie okien, by uzyskać jak najlepszą cenę i przekonać potencjalnych nabywców do zakupu. Nierzadko wynajmuje się nawet dekoratora wnętrz, by zajął się pomieszczeniem i szybko doprowadził je do porządku - mówi Danuta Graft, agentka nieruchomości z amerykańskiego odziału Century 21 - Ja nie musze tego robić, bo z wykształcenia jestem plastykiem i jeszcze w Polsce pracowałam w teatrze jako scenograf - śmieje się pani Danuta - Czasem wystarczy naprawdę nie wiele - miły akcent w ciemnym, brudnym kącie, zdjęcie firanek by w pokoju było jaśniej, odpowiednie ustawienie mebli. To wszystko sprawia, że nawet nieciekawe mieszkanie natychmiast wygląda lepiej - dodaje.

Przeglądając internetowe oferty łatwo dostrzec, że również w Polsce do przygotowania mieszkania na sprzedaż podchodzi się z coraz większym profesjonalizmem. Widać to zwłaszcza na zdjęciach mieszkań, wystawianych na sprzedaż przez agencje nieruchomości. Im wyższa cena mieszkania, tym lepsze fotki dołączone do oferty. Zdjęcia robione są wówczas przez profesjonalnych fotografów którzy dobrze wiedzą, z jakiej perspektywy i przy jakim świetle pomieszczenie prezentuje się najlepiej. Przykład? Mieszkanie przy ul. Molokągwy na warszawskim Ursynowie . Do oferty dołączonych jest aż 10 różnych zdjęć, ten sam salon możemy zobaczyć w kilku ujęciach z różnych perspektyw. Fotografowany z góry robi wrażenie przestrzennego, optycznie powiększa go też fakt, że w tle widać kolejne pomieszczenie. Za to już zdjęcie jadalni zrobione jest od dołu co sprawia, że okna wydają się jeszcze większe. Całość zachęca do kupna i robi profesjonalne wrażenie. Ale już inna ursynowska oferta mieszkania przy ul. Ekologicznej, choć również bogato ilustrowana () wypada na fotografiach trochę gorzej. Zdjęcia są ciemne i pokazują zaledwie fragmenty pomieszczeń, podczas gdy w 68 m.kw. lokalu bez kłopotu można znaleźć takie miejsce, z którego da się zrobić ładne zdjęcie całości. Zastanawia też zdjęcie łazienki - choć metraż sugeruje, że nie należy ona do najmniejszych, zdjęcie robione z kąta sprawia, że wydaje się jakbyśmy mieli do czynienia z ciasną klitką.

Nie trudno zauważyć, że za niższymi cenami idą gorsze zdjęcia. W tym przypadku tylko w przy niektórych ofertach obejrzymy profesjonalne, przemyślane ujęcia. Fotki częściej robione są ręką amatora. To błąd, na który pozwalają sobie nie tylko indywidualnie sprzedający ale i niektóre agencje. Błąd, który może sporo kosztować. Bo choć opis mieszkania przy ul. Książkowej na warszawskiej Białołęce jest dość zachęcający, zamieszczone fotografie nie robią dobrego wrażenia. Niewyraźne zdjęcie pokoju pogarsza jeszcze zapalona lampa, która niepotrzebnie znalazła się w kadrze, zła perspektywa nie pozwala ocenić realnych rozmiarów pokoju. To samo w korytarzu - nie widać podłogi a jedynie fragmenty ścian i drzwi przez co wydaje się on ciasny i krótki. Podobnie wyglądają zdjęcia krakowskiego mieszkania przy ul. Na wzgórzach, masa zupełnie zbędnych szczegółów odwracających nasza uwagę od rzeczywistego wyglądu pomieszczeń i odbicia flesza wprowadzają nieprzyjemne wrażenie chaosu.

- Niestety bardzo często to, co widać na zdjęciu nijak ma się do rzeczywistości - potwierdza Ewa Kos, dekoratorka wnętrz z Łodzi - Pół biedy jeśli tylko fotki są zlej jakości, a mieszkanie robi wrażenie. Gorzej z przemyślanymi zdjęciami pełnymi trików, które mają nas zachęcić do kupna: wystarczy szerokokątny obiektyw albo zdjęcie z robione z dołu, rozproszone ciepłe światło w różnych punktach pomieszczenia, ładne meble ustawione rzędem pod jedną ścianą albo fragment okna w kadrze, a nawet rudera wygląda lepiej. To trochę tak, jak z katalogami biur podróży, gdzie nawet trzy gwiazdkowy hotel wygląda jak Hilton...- uprzedza. 

źródło: gazeta.pl



Miasto zarobi krocie na sprzedaży udziałów
Michał Wojtczuk2008-01-20, ostatnia aktualizacja 2008-01-21 09:03 

Hotel Westin i Atrium International Business Center w al. Jana Pawła II wybudowane przez Skanską na ziemi miasta Fot. Jacek Łagowski / AG 
Ratusz sprzeda udziały w spółce budującej biurowce przy al. Jana Pawła II. Dostanie za nie 95 mln zł - dwa razy więcej, niż tuż przed wyborami samorządowymi chciały za nie PiS-owskie władze stolicy. Kolejne ponad 300 mln zł może przynieść ratuszowi sprzedaż udziałów w Złotych Tarasach. 

Spółkę Rondo Wasa w grudniu 1997 r. założyły władze ówczesnej gminy Centrum ze szwedzką firmą Skanska. Miasto wniosło do tej spółki 9,7 tys. m kw. ziemi w samym centrum miasta, przy al. Jana Pawła II tuż obok ronda ONZ, Szwedzi zaś wzięli na siebie koszta zbudowania tu kompleksu biurowo-usługowego. Teraz miasto zamierza sprzedać swoje udziały w tej spółce. - Rozmowy zbliżają się do końca. Myślę, że w ciągu miesiąca powinniśmy podpisać porozumienie - powiedział nam Mats Johansson, dyrektor spółki Skanska Property Poland (spółka-córka Skanskiej), która na działce Ronda Wasa w ubiegłym roku zaczęła budowę 14-piętrowego biurowca Atrium City. Obok niego chce jeszcze zbudować 14-piętrowy budynek u zbiegu al. Jana Pawła II i ul. Pereca, a na jego tyłach - 36-piętrowy przeszklony wieżowiec. Skanska czeka, aż na te dwa budynki miasto wyda warunki zabudowy.

Jarosław Kochaniak, wiceprezydent miasta, powiedział niedawno "Rzeczpospolitej", że ratusz za udziały w Rondo Wasa wynegocjował 95 mln zł. To dwa razy więcej, niż za te same udziały dwa lata temu chcieli urzędnicy stołecznego ratusza pod rządami Kazimierza Marcinkiewicza. Wynajęci przez ratusz wrocławscy rzeczoznawcy z firmy Accord'Next wycenili je na niespełna 46 mln zł i oferta opiewająca na taką właśnie kwotę została złożona Skanskiej w październiku 2006 r. tuż przed wyborami samorządowymi.

- Skorzystaliśmy z tego, że propozycja przedłożona stronie szwedzkiej nie była formalną ofertą i nie podtrzymaliśmy jej. Moim zdaniem tamta wycena była znacząco zaniżona - uważa Kochaniak.

- Transakcje po takich cenach w tamtym czasie się zdarzały - zaprzecza Małgorzata Żółtowska, ekspert do spraw wycen gruntów w Europie Centralnej z agencji Jones Lang LaSalle. - Można było co prawda już wtedy wyczuć, że ceny idą w górę. W ciągu 2007 r. działki w centrum miasta zdrożały dwukrotnie - tłumaczy.

Spółka Rondo Wasa to jeden z przykładów tzw. lex guzi (od Jerzego Guza, wiceburmistrza gminy Centrum) - budzącego ogromne kontrowersje inwestowania majątku miejskiego w spółkach z arbitralnie wybranymi firmami. - Nie oceniam negatywnie transakcji polegających na wnoszeniu do spółki nieruchomości miejskich. To normalna działalność biznesowa - mówi Jarosław Kochaniak. Zaraz dodaje - Pomysł był do zaakceptowania, ale podpisane umowy były niekorzystne, bo uprzywilejowały partnera prywatnego. Ale nawet zakładając napisanie poprawnych umów, nie zdecydowałbym się dziś na wniesienie miejskiej działki do tego typu spółki, tylko wystawiłbym grunt na przetarg. Zadaniem miasta nie jest wchodzenie w przedsięwzięcia mające na celu budowy biurowców - przekonuje wiceprezydent.

Wkrótce po zakończeniu negocjacji ze Skanską, ratusz rozpocznie rozmowy z firmą ING Real Estate o sprzedaży miejskich udziałów w spółce Złote Tarasy, do której należy centrum handlowe obok Dworca Centralnego. Ta spółka też została założona przez gminę Centrum, która wniosła do niej grunt wyceniony w 1998 r. na 57 mln zł (nawiasem mówiąc, prokuratura zarzuciła miejskim urzędnikom, że była to kwota rażąco zaniżona). Dziś 23 proc. tej spółki należy do stolicy. Ile mogą być warte? Ratusz zlecił ich wycenę, ma być gotowa w marcu. Ale coś można powiedzieć na podstawie umowy zawartej na jesieni ub.r. przez ING Real Estate z francusko-holenderskim konsorcjum Unibail-Rodamco. ING zobowiązało się wtedy, że gdy już przejmie udziały miasta, połowę akcji Złotych Tarasów sprzeda konsorcjum za 190 mln euro. To oznaczałoby, że ratusz może się spodziewać wpływów rzędu 90 mln euro, czyli ok. 320 mln zł.


Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna




Przestronne pokoje, wielkie okna, idealna okolica? Niekoniecznie. To co zachwyca nas na zdjęciach zamieszczanych przy ofertach sprzedaży mieszkań, w rzeczywistości bywa dalekie od ideału. Na co uważać, oglądając mieszkaniowe fotki i grafiki? 


Chcemy kupić mieszkanie. Przeglądamy gazetowe oferty gdzie sprzedający podaje cenę, lokalizację a czasem nawet krótki opis lokalu. Niby wszystko jasne, ale nie do końca. Nie zawsze dajemy wiarę zapewnieniom o "cudownej" okolicy a nawet przy bujnej wyobraźni trudno czasem zobaczyć oczyma duszy "przestronne 30 m.kw" czy "przytulne pokoje" w starej kamienicy, gdzie ściany mają 4 metry wysokości więc pomieszczeniom do przytulności daleko. Z pewnością pomogłoby zdjęcie, na podstawie którego nabralibyśmy przynajmniej ogólnego pojęcia o naszym wymarzonym M, ale w gazetowych ogłoszeniach drobnych nie ma na to miejsca. Jest za to w internecie. Od kilku lat skwapliwie wykorzystują tę możliwość zarówno indywidualni posiadacze mieszkań na sprzedaż jak i agencje obrotu nieruchomościami. Korzystają z tego potencjalni kupcy. W każdej mieszkaniowej wyszukiwarce istnieje opcja "tylko ze zdjęciem". Zaznaczając ją można przebierać w bogato ilustrowanych ofertach. 

I dobrze, w końcu nikt nie chce kota w worku. Tylko jak zorientować się na ile dana fotka odzwierciedla rzeczywistość? Czy salon rzeczywiście jest tak ogromny a całość tak jasna? A może mieszkanie specjalnie do zdjęcia zostało odświeżone, odkurzone i w ogóle "podrasowane"? 

- Zarówno agencji sprzedaży nieruchomości jak i właściciele, którzy chcą sprzedać lokal robią wszystko, by wyglądał on jak najlepiej. Nie wystarczy odkurzenie podłóg i umycie okien, by uzyskać jak najlepszą cenę i przekonać potencjalnych nabywców do zakupu. Nierzadko wynajmuje się nawet dekoratora wnętrz, by zajął się pomieszczeniem i szybko doprowadził je do porządku - mówi Danuta Graft, agentka nieruchomości z amerykańskiego odziału Century 21 - Ja nie musze tego robić, bo z wykształcenia jestem plastykiem i jeszcze w Polsce pracowałam w teatrze jako scenograf - śmieje się pani Danuta - Czasem wystarczy naprawdę nie wiele - miły akcent w ciemnym, brudnym kącie, zdjęcie firanek by w pokoju było jaśniej, odpowiednie ustawienie mebli. To wszystko sprawia, że nawet nieciekawe mieszkanie natychmiast wygląda lepiej - dodaje.

Przeglądając internetowe oferty łatwo dostrzec, że również w Polsce do przygotowania mieszkania na sprzedaż podchodzi się z coraz większym profesjonalizmem. Widać to zwłaszcza na zdjęciach mieszkań, wystawianych na sprzedaż przez agencje nieruchomości. Im wyższa cena mieszkania, tym lepsze fotki dołączone do oferty. Zdjęcia robione są wówczas przez profesjonalnych fotografów którzy dobrze wiedzą, z jakiej perspektywy i przy jakim świetle pomieszczenie prezentuje się najlepiej. Przykład? Mieszkanie przy ul. Molokągwy na warszawskim Ursynowie . Do oferty dołączonych jest aż 10 różnych zdjęć, ten sam salon możemy zobaczyć w kilku ujęciach z różnych perspektyw. Fotografowany z góry robi wrażenie przestrzennego, optycznie powiększa go też fakt, że w tle widać kolejne pomieszczenie. Za to już zdjęcie jadalni zrobione jest od dołu co sprawia, że okna wydają się jeszcze większe. Całość zachęca do kupna i robi profesjonalne wrażenie. Ale już inna ursynowska oferta mieszkania przy ul. Ekologicznej, choć również bogato ilustrowana () wypada na fotografiach trochę gorzej. Zdjęcia są ciemne i pokazują zaledwie fragmenty pomieszczeń, podczas gdy w 68 m.kw. lokalu bez kłopotu można znaleźć takie miejsce, z którego da się zrobić ładne zdjęcie całości. Zastanawia też zdjęcie łazienki - choć metraż sugeruje, że nie należy ona do najmniejszych, zdjęcie robione z kąta sprawia, że wydaje się jakbyśmy mieli do czynienia z ciasną klitką.

Nie trudno zauważyć, że za niższymi cenami idą gorsze zdjęcia. W tym przypadku tylko w przy niektórych ofertach obejrzymy profesjonalne, przemyślane ujęcia. Fotki częściej robione są ręką amatora. To błąd, na który pozwalają sobie nie tylko indywidualnie sprzedający ale i niektóre agencje. Błąd, który może sporo kosztować. Bo choć opis mieszkania przy ul. Książkowej na warszawskiej Białołęce jest dość zachęcający, zamieszczone fotografie nie robią dobrego wrażenia. Niewyraźne zdjęcie pokoju pogarsza jeszcze zapalona lampa, która niepotrzebnie znalazła się w kadrze, zła perspektywa nie pozwala ocenić realnych rozmiarów pokoju. To samo w korytarzu - nie widać podłogi a jedynie fragmenty ścian i drzwi przez co wydaje się on ciasny i krótki. Podobnie wyglądają zdjęcia krakowskiego mieszkania przy ul. Na wzgórzach, masa zupełnie zbędnych szczegółów odwracających nasza uwagę od rzeczywistego wyglądu pomieszczeń i odbicia flesza wprowadzają nieprzyjemne wrażenie chaosu.

- Niestety bardzo często to, co widać na zdjęciu nijak ma się do rzeczywistości - potwierdza Ewa Kos, dekoratorka wnętrz z Łodzi - Pół biedy jeśli tylko fotki są zlej jakości, a mieszkanie robi wrażenie. Gorzej z przemyślanymi zdjęciami pełnymi trików, które mają nas zachęcić do kupna: wystarczy szerokokątny obiektyw albo zdjęcie z robione z dołu, rozproszone ciepłe światło w różnych punktach pomieszczenia, ładne meble ustawione rzędem pod jedną ścianą albo fragment okna w kadrze, a nawet rudera wygląda lepiej. To trochę tak, jak z katalogami biur podróży, gdzie nawet trzy gwiazdkowy hotel wygląda jak Hilton...- uprzedza. 

źródło: gazeta.pl